Urologia w Szpitalu w Ostródzie dynamicznie się rozwija. Wdrażane są nowatorskie, często pionierskie na Warmii i Mazurach, rozwiązania.
Rozmawiamy z doktorem Markiem Zawadzkim, urologiem, współprowadzącym Pododdział Urologii naszego szpitala.
Panie doktorze, obecnie w szpitalu nie ma oddziału urologicznego. Czy Pańskim zdaniem, jest on potrzebny?
Oczywiście. Prowadzimy negocjacje z Narodowym Funduszem Zdrowia, by od nowego roku otworzyć w Ostródzie oddział urologii planowej. Zapewni on dostęp do nowoczesnych technik w ramach NFZ dla pacjentów Powiatu Ostródzkiego i powiatów okolicznych oraz całego województwa.
W szpitalu już w ramach Poradni prowadzone są nowatorskie zabiegi…
To prawda. Operujemy pacjentów wykorzystując zaawansowane technologie medyczne. Wspólnie z moimi kolegami urologami, Krzysztofem Kodryckim, Wojciechem Lewandowskim i Tomaszem Kazikiem stosujemy procedury małoinwazyjne, które skracają czas rekonwalescencji i minimalizują ryzyko powikłań. Niedawno po raz pierwszy w naszym regionie wykorzystaliśmy supercienki endoskop do operacji stercza czy też specjalną pompę, która kontrolowała ciśnienie śródnerkowe podczas kruszenia złogów w nerkach.
Jakie procedury wykonują urolodzy w Szpitalu w Ostródzie?
Same nazwy dla pacjentów z pewnością będą brzmieć tajemniczo: RIRS, HOLEP, ECIRS, REZUM, MINI-PCNL i wiele innych. Wyjaśniając w skrócie – leczymy kamicę nerkową, rozrost prostaty, nietrzymanie moczu i wiele innych dolegliwości urologicznych. Metodę dobieramy oczywiście w zależności od tego, czego dokładnie potrzebuje dany pacjent czy pacjentka. Zawsze patrzymy na pacjentów indywidualnie. Wydawałoby się, że kilka osób przychodzi z tym samym schorzeniem i będzie tak samo leczonych. Nic bardziej mylnego. Może się zdarzyć, że każda z nich będzie leczona inną metodą, bo dla każdej z nich inna będzie najlepsza. Dlatego pacjenci nie powinni się porównywać.
Tematy urologiczne dla wielu osób bywają wstydliwe, prawda?
Tak, jednak zupełnie niepotrzebnie. To obszar zdrowia, jak każdy inny. Gdy mamy kaszel, boli nas gardło, bez problemu idziemy po pomoc. Gdy jednak borykamy się na przykład z nietrzymaniem moczu, już odczuwamy wstyd. Często zmagamy się z nim długo, zanim zgłosimy się po pomoc. W naszym kraju szacuje się, że na samo nietrzymanie moczu cierpieć może do ponad trzech milionów osób. Problem ten dotyczy i kobiet, i mężczyzn.
Kobiety zmagają się też z zakażeniami układu moczowego. Ten problem dotyka ich częściej niż mężczyzn ze względu na budowę anatomiczną. Ponad połowę mężczyzn po 50. roku życia może dotknąć łagodny przerost prostaty.
Jednym słowem urologia jest obecna w naszym życiu…
Oczywiście. Problemy urologiczne dotyczą ogromnej liczby ludzi i niestety dla wielu z nich nadal to temat tabu. Wiele dolegliwości rozwija się powoli i na początku nie ma objawów bólowych. Pacjenci wstydząc się, odwlekają jak najdłużej wizyty u specjalistów, a jak wiemy, wczesna diagnostyka, w każdej dziedzinie medycznej, pozwala na skuteczniejsze leczenie, a w wielu przypadkach, na zapobieganie.
Wspomniał Pan o kobietach… Często urolog kojarzy się pacjentom jako “męski ginekolog”…
Tak. Kobiety chodzą do ginekologa, a mężczyźni do urologa… To jednak stereotyp. Ginekologia i urologia to dwie oddzielne dziedziny medycyny. Często mam pacjentki skierowane do mnie przez specjalistów ginekologii. Współpracujemy ze sobą. Ja jednak zajmuję się układem moczowym i go leczę. Również u kobiet.
Jak wygląda pierwsza wizyta w Pana gabinecie?
Uspokajam każdą pacjentkę i każdego pacjenta – nie stresujcie się. Zdajemy sobie sprawę, że wizyta to dla was stres, zwłaszcza pierwsza, ale to wizyta, jak każda inna. Rozmawiamy o dolegliwościach, muszę przeprowadzić dokładny wywiad. Następnie badanie, również USG, a potem rozmawiamy i ustalam plan leczenia, zlecam badania laboratoryjne, wypisuję recepty….
Wszystko zależy od stanu pacjenta?
Oczywiście. Zawsze to kwestia indywidualna. Priorytetem jest komfort pacjenta.
A jak wygląda profilaktyka urologiczna, różne akcje społeczne?
Z tym jest z roku na rok coraz lepiej. W całej Polsce jest kilka głośnych akcji społecznych, które ja bardzo popieram. Akcja Movember, chyba najbardziej rozpoznawalna, podczas której mężczyźni zapuszczają wąsy. Dyskutują o raku prostaty i jądra. Organizowane są wtedy badania profilaktyczne, akcje medialne. Kolejna akcja, podczas której w różnych miastach organizowane są bezpłatne mobilne punkty oferujące USG jąder dla młodszych mężczyzn to Mosznowładcy. Co roku w szpitalach organizowane są również Europejskie Tygodnie Urologii. Bardzo mnie to cieszy, choć oczywiście jest jeszcze dużo do zrobienia.
Dziękujemy za rozmowę.